The Book of Eli

Alan posted on 27.01.2010 @ 0:10
0

The Book of Eli

Denzel Washington zawodzi bardzo rzadko. „Deja Vu” czy „Pelham 123″, to nie są filmy, którymi można się chwalić w kręgu znajomych, którzy chociaż raz w życiu byli nominowani do Oscara, lub go od Akademii otrzymali – a pewnie kilku takich w swoim otoczeniu ma. Cała reszta, to filmy dobre, bardzo dobre, lub też wybitne. A nakręcił ich całą masę. Więc teoretycznie, szansa na trafienie w słaby film z Denzelem, jest, powiedziałbym, jak 1 do 10. Czy „The Book of Eli” jest tym jednym przypadkiem…?

Domyślam się, iż wywoła on sporo mieszanych uczuć. Ciężko jest pisać o jego fabule, gdyż właściwie ciekawsza jej część powinna być odkryta przez widza – każde spoilerowanie, może nas nieodpowiednio nastawić do tej produkcji. Co mogę ujawnić, to że obraz opowiada o pewnym wędrowcu (Denzel Washington), który w post-apokaliptycznym świecie ma do wykonania misję – niesie pewną księgę. W sobie tylko znanym celu, do miejsca, o którym nic nie wiemy. A nam dane jest obejrzeć koniec tej wędrówki – wyjątkowo ciężki, ale i zaskakujący. Wszystkie pytania otrzymują odpowiedź, wszystkie zagadki zostają rozwiązane – twórcy nie pozostawiają nas w zawieszeniu – a właśnie te odpowiedzi stanowią całkiem mocną stronę tego filmu.

Obraz czerpie wiele motywów z innych produkcji. Jedna z rozwiązanych na końcu zagadek, jest żywcem skopiowana z pewnego japońskiego filmu, którego tytułu zdradzić nie mogę – gdyż wielu osobom zepsułbym „Księgę Ocalenia”. Jest sporo dobrych scen walk, w których czuć miłość do Snydera. Jest bardzo ciężki, post-apokaliptyczny klimat, rodem z Mad Maxa, osiągnięty desaturacją obrazu i odpowiednimi filtrami na obiektywach. Jest monumentalna muzyka i przerażająco spokojny Denzel Washington. Jest też i starzejący się Gary Oldman, który stara się powrócić do świetności Leona Zawodowca. Nie ma zombie, mutantów, ani innych pokracznych bestii.

Jednak mimo tych wielu znakomitych cech, film potrafi sam się pogrążyć. Jest scena, która rozśmiesza widzów swą naiwnością i patosem, zaserwowanym rodem z Karate Kida. Lub inna, gdzie logika filmu traci sporo na spójności, a wśród widzów niesie się „noooo jasne”. Nie mniej jednak, da się je przełknąć, gdyż obraz jako całość broni się doskonale. Jest nietypową mieszanką filmu akcji, drogi, dramatu, wraz z tajemnicą, która ma więcej niż jedno dno. Do tego jest coś pięknego w historii, która została tu opowiedziana. Coś nie tylko prostego, ale przy tym i wzruszającego. Coś banalnego, ale tylko z pozoru.

Przesłanie filmu nie jest proste, choć można je wytłumaczyć w kilku słowach, przetykając je śmiechem. W rzeczywistości to zamach na naszą codzienność, poczucie bezpieczeństwa i brak pewnego rodzaju istotnej świadomości. Ci, którzy to pojmą, filmem będą zauroczeni. Im ten film polecam.

Co ciekawe… po jego obejrzeniu nabrałem ochotę przeczytać jakąś książkę.

18 komentarzy »

  1. Mama_Alana |

    Przeczytaj serię „Millenium” Stiega Larssona.
    Opasłe tomiska ale nie można się oderwać…ja czytam tom drugi;-)

  2. nie mogący się zalogować Bartek |

    Ja też zaczynam niedługo tom drugi. Mówiłem już Alanowi że to super książki, ale coś nie chciał słuchać :)

  3. Vogel |

    em. no ten „Book of Eli” to sredniak kompletny. I mimo całej mojej milosci do postapokalipsy film jest cienki. Postapokalipsa to naprawde taka kopalnia pomyslow ze za kazdym razem dziwi mnie nieudolnosc/brak wyobrazni scenarzystow.

    Na plus filmu przemiawiaja widoki – zniszczone fragmenty cywilizacji robia wrazenie bardziej niz przehajpowane efekty z 2012. Widac ze czerpano garsciami z klasykow, zamiast stworzyc cos oryginalnego, ale okej. Kupuje ten setting (z przymrozeniem oka, bo co to za swiat w ktorym praktycznie nie ma wody i pradu, natomiast benzyna i amunicja rosnie chyba na drzewach, sadzac po ilosci poscigow i strzelanin; albo „zalezy mi zeby odebrac ksiazke, wiec dawaj Morycu, wal do nich z bazooki”).

    Nie kupuje natomiast historii. Plytkie, cienkie i zbyt silace sie na epopeje i patos. Nie da sie wyczuc misji glownego bohatera. Tego CZEMU jak ostatni baran prze na zachod i mimo ze jest z niego taki superkomando to zlewa gwalcona laske by chwile pozniej, w barze pokazac na co go stac totalnie bez potrzeby. Tylko po to aby widzom w kinie zaserwowac troche akcji. Jednak zadna akcja nie ratuje glupoty glownego bohatera, a raczej scenariusza ktory pcha go naprzod, aż do samego końca który zabija dosłownością i sztampą :/

    W opozycji do „Book of Eli” mozna postawic „Children of men”, z którego scena z łodką jest niemalże zerżnieta ;) jako film poruszający temat apokalipsy i w podstawowych zalozeniach jest bardzo podobny (film drogi, pielgrzym ktory ma dostarczyc bardzo ważną przesylke). Tylko w porownaniu z nim, „Book of Eli” wyklada sie na kazdym gruncie – od ujec poczynajac, poprzez scenariusz, na grze aktorskiej i samym przeslaniu filmu konczac. O utozsamianiu sie z glownym bohaterem – ba! z postaciami drugoplanowymi! – nie będę nawet wspominał.

    Jednym slowem „Book of Eli” to dla mnie takie 2,5-3 gwiazdki na 6 mozliwych. Cos czuje ze powstal tylko dlatego ze w produkcji ukazalo sie „the Road”, a jak wiadomo w Holywoodzie filmy o podobnej tematyce chodza conajmniej parami.

  4. Tosyu |

    Filmy z Denzelem zawsze są ssą, ten też niestety a szkoda, bo widząc świetne post apokaliptyczne (które bardzo mi przypominały lokacje z Fallout3) pejzaże na samym początku, myślałem że może jednak, może jednak film będzie OK, ale nie, jak zwykle tania patetyczna fabuła filmów „denzelowskich” wybiła mi z głowy takie myślenie. Zastanawia mnie czy to on wybiera role w tak głupich filmach czy po prostu nie zastanawia się w czym gra, ehh :/

  5. panikkk | www |

    Invictus z Freemanem, ten to dopiero ssie.

  6. Pawlik |

    @Bartek
    optymista jesteś z tym ‘niedługo’ :)

  7. Czubaka |

    Chodziło Ci o „desaturację” zapewne. A co filtrów na obiektywach, to być może ale z pewnością film, jak zresztą każdy, przeszedł po prostu intensywną kolor-korekcję. :)

  8. Czubaka |

    Po „być może” powinien być przecinek, sorrasski.

  9. Alan | www |

    @Czubaka
    tak, oczywiście, ‘desaturacja’, my bad.

    @Vogel

    Tego CZEMU jak ostatni baran prze na zachod i mimo ze jest z niego taki superkomando to zlewa gwalcona laske by chwile pozniej, w barze pokazac na co go stac totalnie bez potrzeby.

    Chyba raczej chodziło o to, że tam nie miał wyboru – a zbawić całego świata nie mógł. Jak wyraźnie było pokazane, starał się sytuacji uniknąć – więc to jest naciąganie z Twojej strony argumentów na potrzebę dyskredytacji fabuły.

    Nie kupuje natomiast historii. Plytkie, cienkie i zbyt silace sie na epopeje i patos.

    Wybaczcie, jeśli ktoś „nie kupuje” historii, to mam wrażenie, że nie do końca zrozumiał o czym film tak naprawdę mówił.

    @Tosyu

    Filmy z Denzelem zawsze są ssą, ten też niestety a szkoda [...] Zastanawia mnie czy to on wybiera role w tak głupich filmach czy po prostu nie zastanawia się w czym gra.

    Nie jestem jakoś specjalnie zaskoczony Krzysiek Twoją oceną filmu, jako, że jeszcze przed seansem chyba sobie wyrobiłeś zdanie ;)

    Po napisaniu tej recenzji przeczytałem kilka innych, chociażby jedną z promowanych na imdb.com. Gdzie zresztą film otrzymał notę 7.3, co jak na tam panujące zwyczaje, jest naprawdę dobrym wynikiem. Zakładając, że powyżej 8.0 macie filmy wyjątkowo wybitne, a powyżej 9.0 legendy. Proponuje poczytać też inne opinie.

  10. alcman |

    tez polecam trylogie Larssona, lykniecie kazdej z ksiazek zajelo mi mniej wiecej po tygodniu (na ksiazke). szkoda ze juz wiecej nie powstanie :(

  11. Tosyu |

    @Alan, po pierwszych paru minutach myślałem że się pomyliłem z oceną, ale reszta filmu utwierdziła mnie w myśleniu że jednak myślałem dobrze :P

  12. eroder | www |

    Alan, na „Book of Eli” pojde z obowiazku bo zaliczam wszystko co w kinie sprzedawane jest jako „SF” czy „fantasy”. Co do ksiazki – mala, zgrabna akurat na niedzielnego kaca – „Droga” (Road) Cormac’a McCarthy’ego, ktory napisal „To nie jest kraj dla starych ludzi” (a Cohen’owie to zekranizowali). Droga jest bardzo (bardzo) klimatyczna i straszliwie dolujaca opowiescia o swiecie „post-ap” widzianym przez oczy pewnego mezczyzny i jego syna. Spiesz przeczytac ksiazke bowiem szykuje sie bardzo dobra ekranizacja z Vigo Mortensenem w roli glownej. Wypatrujcie „Road” – to moj film roku.

  13. Kamil | www |

    Fabuła jak fabuła – ponaginana, ale też przede wszystkim piękna i wzruszająca; choć wyciskacz łez to nie jest w żadnym momencie. Natomiast klimat filmu.. bardzo rzadko spotyka się tak niezwykle klimatyczne filmy. Na pewno warto obejrzeć.

  14. Kamil | www |

    Swoją drogą, to by się przydał jakiś post ogólno filmowy na 2010, co by ludzie dopisywali ciekawe filmy, bo sobie listę kompletuję ;)

    State of Play
    Legion
    The Road
    Ninja Assasin
    The Imaginarium of Doctor Parnassus
    Clash of the Titans
    Robin Hood
    Inception
    Green Zone
    Avatar
    Prince of Persia
    Spartacus: Blood and Sand

  15. Sylwia | www |

    @Kamil (ffreak)
    Możesz się wesprzeć moimi: http://obejrzane.tumblr.com/ :)

  16. Rychu |

    @Sylwia
    niezła selekcja.
    - (500) Days of Summer piękny (Deschanel! Mmmmmmm…) no i motyw z imieniem kobitki w poczekalni mistrzostwo
    - na Seven Pounds ryczą nawet ludzie którzy topią kotki dla przyjemności
    - Invention of Lying: super pomysł ale mogli trochę lepiej całość zrealizować, duży niewykorzystany potencjał, najlepsza scena „a la Mojżesz” :)

  17. Sylwia | www |

    @Rychu
    Od początku tego roku wrzucam to co obejrzałam, i nowsze i starsze – jak ktoś nie ma pomysłu co obejrzeć może się wspomóc, ale oceny oczywiście są moje, czyli baaardzo subiektywne :)

  18. Alan | www |

    - na Seven Pounds ryczą nawet ludzie którzy topią kotki dla przyjemności

    Moja matka się ponoć nawet nie wzruszyła. Ja się poryczałem jak 8 letnia dziewczynka. Najsmutniejszy film ever.


Dodaj komentarz


Chcesz, żeby przy twoim komentarzu też pojawił się avatar?
Wgraj swój obrazek na Gravatar.com. Pamiętaj, aby podać ten sam adres e-mail, który podajesz w formularzu wysyłania komentarza.


Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL