Jest co najmniej kilka dobrych powodów dla których nie warto godzić się na 26 godzinną wyprawą autokarem na wakacje.
Jednym z nich jest fakt, że możecie dostać miejsca na końcu autokaru gdzie obok siebie siedzi 5 osób. Jest co najmniej kilka dobrych powodów dla których nie warto godzić się na siedzenie z tyłu. Otóż w przypadku gdy wszyscy siedzą wygodnie po dwie osoby, Wy siedzicie w pięć osób. Gdy wszyscy mogą rozłożyć swoje fotele do pozycji transoformujących autokar w wagon sypialny, Wy otwieracie Red Bulla, zakładacie ciemne okulary i zastanawiacie się jak szybko miną te 4 godziny do następnego postoju i czy będziecie mieli walutę na zakup następnego Red Bulla.
Gdy wszyscy (siedzący po dwie osoby) od towarzysza mogą się odsunąć fotelem o jakieś 10 cm, Wy zastanawiacie się gdzie jest przycisk rozsuwający choć trochę te 5 osób. Niestety, nie ma się nad czym zastanawiać. Czas należy spożytkować na zastanawianie się, czemu tylko Wy macie mokrą plamę na plecach, a ścianka dziwnie parzy. Niestety, nie ma się nad czym zastanawiać, silnik gdzieś musi być zamontowany. Na samym końcu zaś odkrywacie, że półki nad głowami na bagaż podręczny kończą się na przedostatnim siedzeniu. Czyli nie na Waszym. I pozostaje sobie ten bagaż położyć pod nogi. Wtedy odkrywacie coś naprawdę zabawnego. Że tego bagażu nie możecie wsunąć pod fotel, bo przecież jakoś ten silnik musi być zabudowany. Hej, przynajmniej nie trzeba wstawać po Red Bulle.
Gdy już jesteście pewni, że nic Was nie zaskoczy, odkrywacie, że wcale w ciągu 26 godzin bezustannej jazdy autokarem nie trzeba jeść obiadu. Wtedy odkrywacie, że na kolację też można zjeść obiad, jeśli wcześniej nie było okazji. Natomiast 12 godzin po obiedzie (gdzieś na godzinę przed dojazdem o 8 z rana) odkrywacie, że jedzenie grillowanej wieprzowiny w trakcie takiej wycieczki nie jest najlepszym pomysłem. Niestety wiąże się to również z odkryciem smutnego faktu, że w autokarowej toalecie można tylko siusiu, wszystko inne trzeba robić na zewnątrz. Niestety w górach, na krętych drogach nie wiele jest takich miejsc.
I gdy wysiadacie z autokaru w stanie agonalnym odkrywacie, że tutejsze sprzątaczki wcale nie spieszą się ze sprzątaniem pokoi. I że czekanie na toaletę w 40 stopniowym upale przez ponad godzinę nie należy do wymarzonych zajęć. A na samym końcu odkrywacie, że ta wieprzowina nie za bardzo się strawiła i nie chce spłynąć w kiblu.
I wtedy dociera do Was bardzo, ale to bardzo wyraźnie, jedna refleksja. Że prędzej wolicie pojechać do Iraku i wejść między uzbrojonych nacjonalistów wymachując amerykańską flagą i paląc ichniejszą, niż wsiąść z powrotem do tego autokaru. Niestety wtedy odkrywacie, że przecież jeszcze trzeba wrócić…
I dobra rada na sam koniec. Uważajcie jak kładziecie maszynkę do golenie w walizce. Ciężko się potem tamuje krew.