Założe się, że obaj mieli na to naprawdę ochotę i specjalnie źle odpowiadali, żeby doszło do tego zbliżenia. Jeszcze nie tak dawno chciałem strasznie pojechać do Japonii, ale z każdym takim filmem jestem coraz dalej od tego pomysłu. Macie część drugą jakby się Wam spodobało ;) podesłał Zeartul.
Świetny pomysł! Artyści tworzący prawdziwe dzieła z rysunków dzieci. Ileż fantastycznych i inspirujących pomysłów kryje się w pracach tych przedszkolaków, jeśli tylko popatrzymy na nie w odpowiedni sposób. Super. Podesłał Riddle.
Gówno się tam znacie na muzyce, to jest hicior! A Romek (2 od lewej) jaki talent wokalny, no, no, kto by pomyślał, Pan premier szaleje! Ściągnięte od ghenta z //w.f (choć zauważyłem, że wspominanie skąd się podpieprzyło link w drugą stronę nigdy nie działa ;]).
No to kontynuujemy bitwę na klipy. W ramach próby nawrócenia Was z drogi sfrustrowanych wieczną zimą i reniferami w każdym domu finów (Bayer), czy zniewieściałych kastratów Timberlejków (Alan) rzucam wyzwanie i proponuję Wam zmierzenie się z prawdziwą muzyką.
Na początek Scott Walker. Facet istnieje na scenie już dobre 100 lat, ale ja znam ostatnie 2 płyty. The Drift i Tilt, jesienne i teatralne ale cholernie dobre :)
Scott Walker – Jesse
Przechodzimy do Xiu Xiu (wym. Szu Szu) czyli zeschizowana mieszanka, hmmm…. wszystkeg? synthpop, noise, folk i co tam jeszcze wymyślicie. Cholernie zakręcone i wciągające. Na początek do obsłuchania płyty La Foret, The Airforce i kawałki:
Pox:
i Boy Soprano
No i na koniec, bo wiem, żeście już zmęczeni: The Dresden Dolls grają punk-cabaret. I ta nazwa powinna Wam wszystko wyjaśnić ;)
The Sword z płyty The Age of Winters – czyli moje ostatnie odkrycie muzyczne. Grają Stonera, lub jak to określił Wojciech Mann na Trójce gdzie ich pierwszy raz usłyszałem Retro Metal. Mają paskudne logo i ohydną okładkę, mają kiepski wokal i śpiewają o nordyckiej mitologi, która gówno mnie obchodzi. Ale jak grają! Prosto, mocno i bez zbytniej finezji. Przychodzi mi na myśl skrzyżowanie Black Sabbath z Downem i domieszką punkowej energii i zadziorności. Jeśli macie ochotę na takie klimaty (Bayer?) to polecam!
Być może jeden z najlepszych albumów tego roku. Być może jeden z najlepszych albumów industrial-rock ostatnich lat. Być może lepszy album niż ostatni “With teeth”. Nie ma co ukrywać – jestem ogromnym fanem Trenta Reznora, kocham jego muzykę, mam jego całą dyskografią i uważam, że w życiu nie nagrał kiepskiej płyty. Choć każdy fan przyzna z ogromnym bólem, że With Teeth było… dobre, ale takie… mało w klimatach Reznora. Jakby się nie przyłożył, a jednocześnie trochę zgubił nastrój który towarzyszył mu od tylu lat.
Za 3 miesiące wychodzi “Year Zero”, a patrząc na fabułę i otoczkę jaką dorobił Trent, plus strony viralowe, pozwala mi wierzyć, że będzie to coś więcej niż kolejny album. Jeden kawałek Reznor umyślnie wypuścił do sieci. Znajdziecie bez problemu na torrentach. Jest niezły. Ale przypuszczam, że nie będzie to singiel. Trent stwierdził, że album powstał na podstawie jego eksperymentów z szumem i zakłóceniami. Brzmi tajemniczo? I tak też ma być. Przeczytajcie wpis na blogu, który stara się ogarnąć całą sytuację. Ja już nie mogę się doczekać
Mi się też wydaje, że to +18 i ta kobieta to jest wskazówka, ale nie ma nic wspólnego z gołymi babami. Tworzy się nam społeczeństwo singli, ludzie po 18 często się już wyprowadzają od mamusi, a nie umieją skarpet wyprać. Ten blog […]